/       /       /    Miernik VAC1100A z zakresem pomiarowym do 120 V i 100 A, i nie tylko
Wesprzyj projekt na Patreon


Miernik VAC1100A z zakresem pomiarowym do 120 V i 100 A, i nie tylko

$25.99
Przejdź do sklepu
Dawno nie brałem do ręki szabli lutownicy. Jakiś czas temu dostałem bardzo przydatne urządzenie, które dziś nie tylko zamierzam pokazać, ale też wykorzystać w całkiem praktycznym zastosowaniu.
Uwaga: dużo zdjęć, może to być problem dla osób korzystających z drogiego transferu danych.



Miałem już kiedyś recenzję podobnego urządzenia, ale o znacznie skromniejszych parametrach i możliwościach — do 30 V i 3 A.
Tym razem chcę opowiedzieć o niewielkim przyrządzie, który według deklaracji producenta pozwala mierzyć prąd do 100 A przy napięciu do 120 V. Potrzebuję go do innego urządzenia, ale nie będę wybiegać naprzód — wszystko w swoim czasie.

Amperomierz z woltomierzem jest dostarczany w schludnym, dość dużym kartonowym pudełku. Nie mam zastrzeżeń do opakowania — ani jako sklepowego, ani jako zabezpieczenia samego produktu. Uszkodzenie czegokolwiek jest bardzo trudne.


W zestawie znajdują się:
1. Moduł pomiarowy
2. Moduł wyświetlacza i sterowania.
3. Przewód zasilający
4. Przewód interfejsowy.
5. Instrukcja.


1. Nie widzę sensu pokazywać instrukcji — łatwiej pobrać jej pełniejszą wersję w formacie PDF.
2. Przewody również nie wyróżniają się niczym szczególnym: cienki przewód z dwustykowym złączem i standardowy przedłużacz USB.


Z opisu wynika, że dostępne są trzy wersje miernika: 100, 200 i 300 A. W moim przypadku wystarczyłoby 50 A, a nawet byłoby lepiej, ale niestety takiej wersji nie ma.
Poniżej znajduje się opis ze strony produktu w sklepie, gdzie podano również parametry techniczne. Część z nich sprawdzę podczas recenzji, a pozostałe wyjaśnię prostszym językiem w dalszej części opisu.


Zacznę od modułu pomiarowego.
Jak już wiadomo, miernik składa się z dwóch oddzielnych urządzeń. Moduł pomiarowy mierzy prąd i napięcie, oblicza moc oraz pojemność w Ah i Wh, a także steruje obciążeniem.


1. Na górnej płytce znajduje się złącze do podłączenia mierzonych obwodów, zasilania i sterowania zewnętrznym przekaźnikiem. Po prawej widać diodę LED sygnalizującą zasilanie przekaźnika.
2. Moduł może być zasilany zarówno z zewnętrznego źródła, jak i z mierzonego obwodu. W pierwszym przypadku zakres wynosi 10–30 V, w drugim — do 120 V.
3. Na płytce zamontowano również bocznik przystosowany do prądu do 200 A, o standardowym, skalibrowanym spadku napięcia 75 mV przy deklarowanym prądzie.
4. Przewody zasilające podłącza się za pomocą dużych, solidnych nakrętek. Jest jednak drobny mankament: obracają się, dlatego warto przytrzymać je od spodu kluczem lub szczypcami.
Obwód pomiarowy podłączono prawidłowo, za pomocą dwóch osobnych przewodów.


Do połączenia z zewnętrzną płytką użyto trzech złączy — moim zdaniem bardzo schludnie. Sam moduł pomiarowy ukryto w plastikowej obudowie, co również mi się spodobało.


Odkręcamy jeszcze cztery śruby i zaglądamy do środka.


Płytka jest mocowana tymi samymi śrubami, które łączą połówki obudowy, więc po zdjęciu pokrywy można ją łatwo wyjąć. Całkiem przemyślane rozwiązanie.
Na płytce znajduje się dioda LED sygnalizująca obecność zasilania.


Płytka drukowana miernika bez modułu radiowego.


Wysokonapięciowy stabilizator napięcia zbudowano na osobnym tranzystorze zamontowanym na radiatorze. W tym przypadku jest to stabilizator wstępny, który „obcina” większość napięcia wejściowego.
Obok znajduje się jeszcze jeden tranzystor. O ile dobrze zrozumiałem, jego przeznaczenie pozostało niejasne.


1. Jak zauważyliście, na płytce zamontowano moduł radiowy. Miernik i moduł wyświetlacza mogą komunikować się ze sobą zarówno przewodowo, jak i radiowo. Połączenie działa poprawnie w mieszkaniu na odległość 8–10 m, ale przeszkody znacznie ją ograniczają.
2. Mikrokontroler, który odpowiada za całe sterowanie i pomiary.
3. Nadajnik-odbiornik interfejsu RS485. Tak, komunikacja przewodowa nie odbywa się przez USB, jak można by początkowo pomyśleć, patrząc na typ użytego przewodu i złączy. Producent po prostu zastosował wygodne złącza, nic więcej.
4. Wzmacniacz operacyjny wzmacniający sygnał z bocznika.
5. Wejściowe elementy zabezpieczające — transile — oraz tranzystor sterujący przekaźnikiem.
6. Impulsowy stabilizator napięcia — to właśnie on jest zasilany przez wstępny stabilizator tranzystorowy.


Od spodu nie ma nic ciekawego, może poza tym, że cała dolna część płytki stanowi jeden duży przewodnik ekranujący, podzielony jednak na dwie części połączone tylko w jednym miejscu.


Moduł wyświetlacza i sterowania.
Tak, ten moduł odpowiada wyłącznie za wymienione funkcje. Po uruchomieniu można go spokojnie odłączyć — zliczanie pojemności będzie kontynuowane również bez niego.


Z tyłu znajduje się zaślepka, przez którą wyprowadzono złącze do podłączenia modułu pomiarowego. Do samego interfejsu RS485 nie mam żadnych zastrzeżeń — to dość niezawodne rozwiązanie, ale prowizoryczne złącze niweczy wszystkie jego zalety: styk jest bardzo zawodny.
Przy okazji, na naklejce od spodu widać logo i nazwę producenta. Recenzowałem już kilka jego urządzeń: zasilacz oparty na płytce 6005, a także mocniejszą wersję 6020 oraz, z drugiej strony, zupełnie prostą płytkę o prądzie 8 A. Całkiem niezły producent, choć ma swoje „niuansy”.


Pod pokrywą znajduje się niewielka płytka z modułem radiowym.


Płytka jest mocowana w obudowie za pomocą zatrzasków. Przedni panel wykonano z pleksi, ale z zewnątrz znajduje się jeszcze maskownica z cienkiego plastiku.


Niestety moduł radiowy jest tu przylutowany, więc nie próbowałem go wylutowywać.


Zresztą wylutowywanie go nie ma sensu — pod nim nic nie ma :)


1. Mikrokontroler
2. Transceiver RS485
3. Wstępny stabilizator napięcia, zapewnia zakres do 30 V.
4. Dodatkowy stabilizator 3,3 V.


Aby zorientować się w wymiarach urządzenia, można skorzystać z grafiki ze strony produktu.
Od siebie dodam, że moim zdaniem jest całkiem kompaktowe, jeśli wziąć pod uwagę prądy robocze tego urządzenia i fakt, że w zasadzie mamy tu dwa urządzenia.


Podczas pracy przez kabel w lewym górnym rogu wyświetlana jest odpowiednia ikona. Przy połączeniu radiowym pojawia się ikona anteny (jeśli jest połączenie) albo przekreślony czerwony prostokąt (jeśli połączenie zostało utracone).
Nie zauważyłem różnicy w szybkości działania przy połączeniu kablowym i radiowym — wskazania odświeżają się równie szybko.


W elektronicznej wersji instrukcji znajduje się grafika z opisem trybów pracy i parametrów wyświetlanych na ekranie. Co ciekawe, w wersji papierowej jej nie ma.
Na ekranie wyświetlane są:
1. stan połączenia
2. tryb blokady (długie przytrzymanie przycisku OK)
3. stan wyjścia (wł./wył.), a także informacja o zadziałaniu zabezpieczenia
4. adres w systemie
5. ikona baterii i poziom naładowania w procentach
6. napięcie wejściowe
7. prąd
8. moc
9. pojemność w Ah
10. pojemność w Wh
11. czas pracy modułu pomiarowego
12. pozycje menu trybów pracy


Spróbuję jednak opisać wszystko własnymi słowami, ponieważ
a. instrukcja jest po angielsku i dość zagmatwana
b. nie ma w niej wszystkiego.

No to zaczynamy.
1, 2. Ponieważ urządzenie potrafi mierzyć prąd w obu kierunkach, może zliczać zarówno oddaną, jak i pobraną pojemność. Na ekranie pojawia się wtedy skrót DIS dla rozładowania oraz CHG (na czerwono) dla ładowania.
Teraz omówmy pozycje menu.
3. NCP — próg zabezpieczenia przed prądem ujemnym. Po przekroczeniu ustawionej wartości na wyjście przekaźnika wysyłany jest sygnał. Przy ustawieniu 0 funkcja jest nieaktywna.
4. OCP — to samo dla prądu dodatniego. Przydaje się jako zabezpieczenie przed przeciążeniem.
5. LVP — zabezpieczenie przed spadkiem napięcia poniżej określonego poziomu. Każde zadziałanie jest sygnalizowane na wyjściu przekaźnika. Funkcja przydaje się podczas pomiaru pojemności akumulatorów.
6. OVP — podobnie jak LVP, ale zabezpiecza przed zbyt wysokim napięciem. We wszystkich przypadkach ustawienie 0 wyłącza zabezpieczenie.
7. OUT — zmienia stan wyjścia przekaźnika na przeciwny, pełniąc funkcję włącznika.
8. CLR — zerowanie liczników czasu i pojemności.
9 BAT. Ponieważ urządzenie potrafi zliczać oddaną i pobraną pojemność, można ustawić pojemność akumulatora, dzięki czemu poziom naładowania będzie obliczany prawidłowo.
10. W tym samym trybie ustawia się procent maksymalnej pojemności akumulatora. Nie do końca zrozumiałem, do czego służy ta opcja.
11. SET. Stan po podaniu zasilania: włączony lub wyłączony.
12. Opóźnienie czasowe. Początkowo myślałem, że chodzi o czas, przez który urządzenie nie będzie reagować na przekroczenie progu. Okazało się jednak, że jest nieco inaczej: to czas „restartu”, czyli próby ponownego włączenia. Przy wartości 0 zabezpieczenie działa w trybie zatrzaskowym, czyli do momentu wydania polecenia przez użytkownika.


1. SET, tryb pracy wyjścia — stan aktywny niski lub wysoki; ustawienie potrzebne w przypadku przekaźników o różnej konfiguracji styków.
2. Czas wygaszania wyświetlacza; przy wartości 0 wyświetlacz nie gaśnie.
3, 4. ADR — adres urządzenia w systemie, zakres od 1 do 99. Po wybraniu innego adresu połączenie zostaje przerwane.
5. Rozszerzone menu, włączane przez dłuższe przytrzymanie przycisku „w dół”. Język — dostępny jest tylko angielski i chiński.
6. Kanał komunikacji, pozwala uniknąć zakłóceń powodowanych przez podobne urządzenia znajdujące się w pobliżu.
7, 8. Jasność ekranu, 15 poziomów.

Menu kalibracji nie było nigdzie opisane, więc musiałem sam do niego dojść. Problem polegał na tym, że urządzenie miało przesunięte zero. Bez obciążenia czasami wyświetlało prąd 0,2 A, a podczas pomiaru prądu wskazanie dodatnie było zawyżone o 0,3 A, zaś ujemne zaniżone o te same 0,3 A. Właśnie ten problem skłonił mnie do poszukania tych informacji.
Przy okazji: urządzenie wyświetla wprawdzie jedną cyfrę po przecinku, ale rozdzielczość wynosi nie oczekiwane 0,1 A, lecz około 0,15 A. Dlatego może na przykład wyświetlić 0,2 lub 0,3, ale pominąć 0,4 i od razu przeskoczyć do 0,5 A.

A więc, aby przejść do menu kalibracji, trzeba przewinąć menu trybów na samą górę i przytrzymać przycisk „w górę”. Wtedy uzyskamy dostęp do ustawień.
9. Menu kalibracji napięcia. Podajemy na wejście dokładnie znane napięcie i dobieramy stałą tak, aby uzyskać takie samo wskazanie na wyświetlaczu urządzenia.
10. Kalibracja zera. Najpierw dostępny jest tryb automatycznego ustawiania zera; aby go uruchomić, trzeba nacisnąć przycisk „w górę” lub „w dół”.
11. Po ponownym naciśnięciu przycisku OK przejdziemy do trybu kalibracji prądu. Procedura jest taka sama jak przy kalibracji napięcia.
12. Przywrócenie wszystkich ustawień do wartości początkowych.


Urządzenie obsługuje kilka wariantów podłączenia.
Zasilanie z mierzonego obwodu — w tym trybie napięcie jest monitorowane dopiero od 8–10 V.


Zasilanie z osobnego źródła. W zasadzie wszystko działa tak samo, ale zakres mierzonego napięcia zaczyna się od zera.


To samo, ale z możliwością sterowania przekaźnikiem. W tym przypadku przekaźnik rozłącza obwód zasilania po zadziałaniu ustawionych ograniczeń parametrów.


Oczywiście przeprowadziłem kilka testów.
Jeśli chodzi o pomiar napięcia, nie mam zastrzeżeń. No, prawie żadnych — jest jeden drobiazg: nawet przy odłączonym i zwartym wejściu na ekranie wyświetla się 0,05–0,09 V. Dla mnie osobiście to nie problem, ale „niesmak pozostał”.


W trybie pomiaru prądu jest nieco gorzej. Początkowo zero było przesunięte, ale szybko rozwiązałem ten problem.


Kolejne wyniki najlepiej przedstawić w tabeli. Zaznaczyłem w niej wyniki przed ustawieniem zera i po nim.
Z drugiej strony urządzenie obsługuje kalibrację, więc w razie potrzeby można je wyregulować. Warto też zaznaczyć, że formalnie i tak mieści się w podanym błędzie pomiaru.



A teraz o tym, po co właściwie było mi potrzebne.
Korzystam już z trzech obciążeń elektronicznych: dwóch na stałe i jednego od czasu do czasu. Postanowiłem dodać do nich jeszcze jedno. Zebrałem w tym celu kilka różnych podzespołów i brakowało mi właściwie tylko amperomierza z woltomierzem.


Jako modułu mocy, czyli właściwego obciążenia elektronicznego, użyłem pokazanego już przeze mnie wariantu obciążenia 300 W.
Zasilacz również już opisywałem — 12 V, 0,5 A. Zgodnie z założeniem wystarcza do zasilania elektroniki i dwóch wentylatorów.

Warto chyba dodać tu ważne zastrzeżenie. Chociaż użyłem gotowego modułu, nic nie stoi na przeszkodzie, by zastosować w pełni samodzielnie zbudowany wariant, na przykład taki, tylko mocniejszy. Różnicy w zasadzie nie będzie. Pokazany moduł oferuje co najwyżej regulację obrotów wentylatorów, zabezpieczenia i tryb CV.


Żeby nie zanudzać czytelnika, dalej postaram się pisać krótko, głównie w formie zdjęć.

Pierwszy problem, na jaki natrafiłem, polegał na tym, że wybrana przeze mnie obudowa Z2A nie do końca pasowała. Lubię jednak tę obudowę, więc trzeba było ją trochę przyciąć.


Złącze do podłączenia przewodu zasilającego znalazłem w domu, a osłony ochronne kupiłem w sklepie.


Tym razem postanowiłem użyć lepszych zacisków. Spodobał mi się mechanizm zabezpieczający przed obracaniem się dociskanego przewodu, z dodatkowym, niezależnym elementem.


Nie odpowiadała mi zgrubna regulacja za pomocą dołączonego potencjometru, więc kupiłem potencjometr wieloobrotowy i specjalne pokrętło.


1, 2. Wybrałem potencjometr 2 kΩ, a nie 5 kΩ, bo uznałem, że przewody będą wtedy mniej podatne na zakłócenia.
Potencjometr „milioner”, czyli według deklaracji wytrzymujący milion obrotów pokrętła. Jest jednak dość drogi, kosztuje około 3.5 dolara, ale zależało mi na dobrej jakości — link. Ponadto deklarowana liniowość wynosi 0.25%.
3, 4. Pokrętło ma dodatkową podziałkę, która ułatwia regulację, a także blokadę zapobiegającą przypadkowemu obróceniu.
Kupiłem je w tym samym miejscu, kosztowało około 1.3 dolara.


Pokrętło ma taką samą średnicę jak potencjometr, 22 mm, i łatwo się je montuje.
Przykręcamy do potencjometru plastikową nakładkę, zakładamy pokrętło tak, aby trzpień trafił w rowek nakładki, dokręcamy blokadę kluczem imbusowym i gotowe.


1. Podświetlany wyłącznik zasilania.
2. Przekaźnik sterujący częścią mocy.
3, 4. Płytka sterująca i wskazująca tryb pracy samego obciążenia. Ponieważ jest prosta, wyfrezowałem w niej ścieżki zamiast trawić płytkę.

O przekaźniku powiem osobno. Najlepiej byłoby zastosować mocny przekaźnik przełączający obwód mocy, ale przekaźnik o gwarantowanej obciążalności 40 A:
1. Jest duży, a miejsca jest mało.
2. Jest bardzo drogi.
3. Bardzo trudno go znaleźć (udało mi się znaleźć najwyżej taki na 30 A).

Dlatego postanowiłem zastosować przełączanie elektroniczne, o czym opowiem później.


No i oczywiście przewody, elementy mocujące i różne materiały, które miałem pod ręką.


Na początek zakryłem dolną część radiatora. Użyłem płyty pilśniowej z tylnej ścianki mebla. Kiedyś robiłem meble do domu, więc zostały mi kawałki; dwa z nich idealnie pasowały na szerokość, trzeba je było tylko przyciąć na długość.


Dodałem też podkładki dystansowe, żeby radiator był nieco wyżej.


Wyciąłem zbędne słupki z obudowy, a przy okazji musiałem poświęcić jeden słupek montażowy, który podtrzymuje górną pokrywę.
W rzeczywistości jednak wszystko dobrze trzyma się i bez niego.


Na płytce miernika przelutowałem przewody do bocznika tak, żeby biegły nad płytką, i przykręciłem kątowniki montażowe do obu płytek.
Przy okazji wylutowałem złącze USB, bo opierało się o górną pokrywę obudowy. Moduł obciążenia również mieści się na styk — od boczników do pokrywy jest około 1 mm.


Odmierzyłem przewody do bocznika i zamontowałem je z wyprzedzeniem.


Żeby poprawić chłodzenie, poszerzyłem dolne szczeliny wentylacyjne z 3 mm do 4.5 mm. Wygląd trochę się pogorszył, ale ponieważ będą na spodzie, machnąłem na to ręką.


Montujemy płytkę modułu pomiarowego oraz płytkę z bocznikiem.


Dalej przyszła kolej na panel przedni. Nie wymyślałem koła na nowo, tylko zastosowałem sprawdzoną metodę.
Rysujemy panel i drukujemy go w wersji „na czysto” oraz „roboczej”. Druga wersja zawiera dodatkowe linie z wymiarami elementów panelu przedniego, a także oznaczenia środków otworów i narożników okien.


Przenosimy wszystko na panel przedni.


Cienką frezą tarczową wycinamy okna, a otwory wykonujemy wiertłem. Po tym nożykiem do tapet usuwamy nadmiar i dopracowujemy wszystko, co zrobiliśmy.


Przymierzamy główne elementy, czyli te, które mogą się nie zmieścić.


Kładziemy „czystą” kartkę i starannie naklejamy na nią zwykłą szeroką taśmę klejącą, a następnie wycinamy otwory. To najbardziej żmudny etap pracy. Najlepiej zacząć od małych otworów.
Jako podkład najlepiej wykorzystać coś gładkiego. Przez pomyłkę przykleiłem kartkę do tylnej strony płyty pilśniowej i w efekcie trochę papieru zostało na taśmie.


Zanim przejdziemy do montażu panelu przedniego, trzeba najpierw przygotować wszystkie elementy, które będą na nim zamontowane.
1. Metodą prób i błędów ustaliłem, że wewnątrz przycisku jest po prostu dioda LED, a nie dioda LED z rezystorem. Przy okazji: mój przycisk przełącza nie napięcie sieciowe, lecz 12 V. Zrobiono tak ze względów bezpieczeństwa.
2. Do potencjometru przylutowałem złącze z płytki dołączonej do obciążenia — po prostu nie chciałem ciąć kabla :)
3, 4. Zmontowałem płytkę sterującą. Nic nadzwyczajnego: dwie diody LED, dwa przyciski i cztery rezystory 680 Ω. Przewody skręciłem w wiązki.


Teraz montujemy wszystko na panelu przednim.


Komuś może się wydawać, że elementy sterujące są rozmieszczone bardzo ciasno. Nie miałem wyboru: mimo dość dużej szerokości zewnętrznej panelu od wewnątrz ograniczają go słupki montażowe, więc musiałem rozmieścić wszystko jak najciaśniej.


Na początku pokazywałem, że podniosłem moduł z radiatorami. Zrobiłem to po to, żeby pod dolną krawędzią tylnego okna została odpowiednio duża część plastiku. Najbardziej niewygodnym etapem pracy nad tylnym panelem jest jednak wycinanie otworu pod złącze sieciowe.


Ogólnie wszystko poszło dobrze, poza przypadkową rysą. Żeby ich uniknąć, wszystkie prace wykonujcie od tylnej strony panelu.


Pojawił się za to problem z zasilaczem. Po prostu nie dało się go zamocować. Nie przewidziano otworów montażowych, a nie chciałem go przyklejać, więc musiałem przylutować go bezpośrednio do złącza wejściowego. Tym bardziej że odległość między polami lutowniczymi na wejściu dokładnie odpowiadała odległości między zaciskami złącza.


Na wszelki wypadek zaizolowałem go specjalną taśmą. Wiem, wyszła z tego niezła prowizorka, ale nie miałem innego wyjścia.


W tym momencie przypomniał mi się znany mem: „to fiasko, brachu”. Przez pomyłkę kupiłem kratki nie 50 mm, a 60 mm. :(
Musiałem użyć kratek dołączonych do modułu obciążenia.


Niestety są chromowane, a nie czarne, więc wyglądają dość smutno. Nic to, przy okazji wizyty w sklepie kupię odpowiednie — na szczęście łatwo je wymienić.


Teraz przylutowujemy wszystkie przewody do elementów panelu przedniego. Na szczęście jest ich niewiele.
1. Czarny przewód od bocznika do zacisku ujemnego
2. Czerwony przewód do zacisku dodatniego.
3. Przewód pomiaru napięcia również do zacisku dodatniego.
4. Przewód zasilający z zasilacza do wyłącznika.
5. Od wyłącznika przewody zasilające biegną do obciążenia elektronicznego oraz modułu sterowania i wyświetlania.



Miałem trzy pomysły na połączenie modułu mocy z amperomierzem i woltomierzem.
1. Jeden zasilacz, bocznik podłączony tak, że zasila przy okazji miernik (przez przewód masy).
2. Miernik jest zasilany z pominięciem bocznika, ale mierzy napięcie z uwzględnieniem spadku na boczniku.
3. Dwa zasilacze — wszystko działa poprawnie, ale nie ma miejsca na dodatkowy zasilacz.

Wybrałem pierwszy wariant z kilku powodów:
1. Moduł pomiarowy pobiera zaledwie około 30 mA (wyświetlacz jest zasilany osobno i pobiera 50 mA).
2. Wystarczy jeden zasilacz.
3. Pobór prądu przez moduł można skompensować jednym naciśnięciem przycisku kalibracji zera.


Nie mogłem się powstrzymać — pierwsze uruchomienie jeszcze „na słowo honoru”.


Kilka słów o podłączeniu do płytki obciążenia.
Podłączenie wyświetlacza i przycisku jest banalnie proste. Do każdej połówki prowadzą po cztery przewody:
1. Wspólny
2. Przycisk
3. Zielona dioda LED
4. Czerwona dioda LED

Postanowiłem nie wylutowywać ani oryginalnego przycisku, ani diody LED, tylko podłączyć się bezpośrednio do wyjść mikrokontrolera. Po lewej zielona, po prawej czerwona dioda LED, a z przyciskiem sprawa jest naprawdę prosta.


Ogólny widok połączeń. Żeby łatwiej było odróżnić wiązki, do podłączenia przycisku użyłem przewodów w różnych kolorach dla każdej płytki.
Po lewej — czarny, biały, zielony, czerwony.
Po prawej — czarny, żółty, zielony, czerwony.


Nie miałem zaufania do fabrycznych zacisków zasilających — czy wytrzymają prąd 40 A — dlatego podłączyłem przewody „na przelot”, bez ich przecinania. Naciąłem izolację i usunąłem jej fragment. Już dawno kupiłem do takich zastosowań specjalny, bardzo elastyczny przewód, znacznie wygodniejszy w użyciu niż zwykły PV-3, ШВВП czy ПВС. Tylko ta cena...


Przy podłączaniu przewodów zupełnie zapomniałem o układzie blokującym pracę modułu obciążenia elektronicznego.
Na płytce znalazłem grupkę elementów: pięć tranzystorów (trzy polowe i dwa bipolarne), a także dwa wzmacniacze operacyjne.
Okazało się, że to układ wyboru trybu pracy CC/CV oraz włączania stopnia mocy.


Zasada działania jest banalnie prosta: na polecenie mikrokontrolera włącza się jeden albo drugi wzmacniacz. Na schemacie znalazłem jednak tranzystor, który podaje zasilanie na oba układy. Co więcej, tranzystor ten nie jest niczym sterowany. Ostatecznie podłączyłem do niego styki przekaźnika.

Na schemacie wykorzystano styki NC przekaźnika. Można było użyć również styków NO i zmienić logikę wyjścia w ustawieniach amperomierza-woltomierza, ale chciałem, żeby po włączeniu zasilania przekaźnik na pewno blokował obciążenie. W drugim wariancie i tak wystąpiłoby opóźnienie związane z uruchamianiem amperomierza-woltomierza i zadziałaniem przekaźnika.


Przekaźnik jest mały i lekki, więc po prostu przykleiłem go do płytki.


Tak to wygląda po złożeniu. Wszystkie przewody ułożyłem tak, żeby nie dostały się do wentylatorów, a przy samych wentylatorach zostawiłem jak najwięcej wolnego miejsca, żeby mogły swobodnie zasysać powietrze.




Żeby obudowa nie ślizgała się po stole i nie rysowała go wystającymi elementami mocującymi, przyklejamy nóżki.


Ostatni, chyba najtrudniejszy etap pracy: zdejmujemy folię ochronną z wyświetlacza. I to chyba wszystko.


W górnej pokrywie obudowy wywierciłem dodatkowe otwory wentylacyjne, żeby nie tworzyły się „kieszenie” powietrzne, do których nie dociera strumień z wentylatorów.


Wspominałem wyżej o płytce przetwornicy i podawałem link do opisu, jak zbudowałem na jej bazie zasilacz. Było to jakieś 4,5 roku temu, ale nadal z niego korzystam. Co więcej, oba zasilacze całkiem nieźle wyglądają i dobrze współpracują :)


Najbardziej podoba mi się obudowa Z2A. Kiedyś produkowała je firma Kradex, ale o ile dobrze rozumiem, teraz wytwarzają je u nas, dlatego kosztuje zaledwie około 2,5 dolara.


Jeszcze kilka słów o dokładności pomiaru prądu. Wyżej testowałem przy prądzie do 5,1 A, ale dla przyrządu o zakresie do 100 A to bardzo mało.
W końcu wziąłem mocny zasilacz 5 V i obciążyłem go prądem około 35 A.
Pierwsza myśl: dokładność jest fatalna. Rzecz w tym, że cęgi prądowe do pomiaru prądu stałego z założenia mają niską dokładność, w przeciwieństwie do pomiaru za pomocą bocznika.


Postanowiłem więc porównać ich wskazania z dokładniejszym przyrządem.
Ustawiłem prąd obciążenia na około 10 A. Przy prądzie 10,1 A cęgi wskazały 10,5 A.


Chyba coś przesunąłem, przełączając przewody, i w rezultacie prąd obciążenia wzrósł do 10,2 A. Ale nie to jest najważniejsze — wskazania zgadzają się z odczytem dokładniejszego przyrządu. Przypuszczam, że same cęgi nieco zawyżają wynik. Zerowanie wykonałem.


Wideo.
Część 1: oględziny amperomierza-woltomierza, testy.


Część 2: opis obciążeń elektronicznych i zasady ich działania, a także demonstracja amperomierza-woltomierza w praktyce.



Podsumowanie.
Na początek zalety: amperomierz-woltomierz przypadł mi do gustu, głównie ze względu na wygodną konstrukcję, pomiar prądu o obu polaryzacjach, dużą liczbę trybów serwisowych, dobrej jakości ekran, całkiem niezłą dokładność pomiaru i, co nie mniej ważne, możliwość kalibracji, a także opcje przewodowego i bezprzewodowego podłączenia panelu sterowania i wyświetlacza.

Nie obyło się też bez wad. Pomiar prądu jest dość „zgrubny”, napięcie wynosi 0.05-0.09 V nawet bez podłączonego wejścia, a przyciski działają bardzo ciężko. Co dziwne, najbardziej irytuje właśnie ta ostatnia wada, bo pozostałe są dla mnie znacznie mniej istotne.


To wszystko. Jak zawsze czekam na pytania i komentarze, mam nadzieję, że recenzja była przydatna.
$25.99
Przejdź do sklepu
Tę stronę znaleziono, wyszukując:
1, vat 1 ампер вольт метр, десульфатор с сайта skif, jintek vat1100 .инструкция на русском., univ-100a/12v инструкция на русском, https://www.kirich.blog/obzory/izmeritelnoe/540-vac1100a-ampervoltmetr-s-diapazonom-izmereniya-do-120v-100a-i-nemnogo-rukoprikladstva, VAC / 0-100 A вкючение, vac9010h, va75010s инструкция, vac9010h подключение к электронной нагрузке, vac9010h инструкция, juntek vat1100 как поменять отображение, juntek vat инструкция, vat1050 обзор, juntek wireless va meter, juntek калибровка, juntek vat 1300 схема, vac8010f 500v инструкция, juntek vat1100 инструкция на русском, vat 100 juntek обзор, вольтамперметр 100v 100a, ваттметр tk15 dc8 80v 100a инструкция, как подключить vat1300, juntek vat 1050, vat 1300 схема подключения, ампервольтметр цифровой, вольтметр, амперметр, мультиметр, измерительные устройства, ампервольтметр из Китая


Ten model znajduje się w tabeli zbiorczej: Porównanie przyrządów pomiarowych z recenzji na blogu

Wyniki z tej recenzji znajdują się w bazie pomiarów: Przyrządy pomiarowe


Produkty w obniżonych cenach


Może Cię zainteresować


Produkty w obniżonych cenach


Wesprzyj projekt

Wszystkie materiały na stronie i porady są bezpłatne, ale będziemy wdzięczni za wsparcie projektu i kanału!

Komentarze7

Komentarze są publikowane w języku oryginału.

  1. Алекс
    25 września 2019 11:56#1
    А почему при заряде по току стоит знак минус,при разряде нет,подсоединен правильно?
    0
    1. 26 września 2019 03:25#2
      Ну так ток течет в разные стороны, соответственно меняется и знак. Вас же не смущает что температура тоже бывает положительная и отрицательная? :)
      0
  2. 16 lutego 2020 21:24#3
    А где такие угловые стоечки можно купить?Уже начал комплектацию к такой нагрузке собирать,индикатор уже пришол,только чуть не такой,но принцип похожий.И силовой блок тоже почти приехал,застрял на нашей почте.
    https://aliexpress.ru/item/32904078572.html?spm=a2g0s.9042311.0.0.70ea33ed6TrB6
    j

    0
    1. 20 lutego 2020 04:45#4
      Это я давно в оффлайне покупал.
      0
  3. 16 marca 2020 09:48#5
    Доброго.Тут один вопрос появился,управление реле 12В,а у вас реле Р9 на 9 вольт,это как ?Купил такое же реле но на 12В,Р12.
    0
    1. 17 marca 2020 03:26#6
      Не помню уже, может резистор последовательно ставил, хотя в принципе ничего ему и от 12 не будет.
      0
  4. 30 listopada 2025 23:23#7
    Доброго времени.Собирал нагрузку давно,и тут понадобилось протестить блок питания 24 вольта 20 ампер,так вот нагрузка начинает отключаться при 13 амперах,начинает периодически моргать светодиод СС/СV,электроника нагрузку отключает,пока толком не разбирался,но может что подскажешь куда лезть,что проверять.Спасибо.Дошло до меня,свои 300 ватт он выдает,на этом пределе и срабатывает защита,вот ещё вопрос,а для чего зумеры на плате?ни разу не слышал что бы они издавали какой звук.
    0

Omów na forumMasz pytanie lub własne doświadczenia? Omów artykuł z autorem i czytelnikami — na forum wygodnie pokazuje się schematy i zdjęcia.
Przejdź na forum

Komentować mogą zarejestrowani czytelnicy. Rejestracja zajmuje minutę, a zalogować się można za pomocą tego samego konta co na forum.

Zaloguj sięRejestracja