EONE ET201, multimetr 2 w 1, czyli jak skrzyżowano węża z jeżem
$49.25
Opakowanie jest bardzo skromne. Zawiera tylko model urządzenia i naklejkę z kodem kreskowym.

W opakowaniu znajduje się torba z przyrządem oraz całkiem pokaźna instrukcja. Ze względu na swoje rozmiary nie mieści się ona w torbie, choć byłoby to bardziej logiczne, tylko leży osobno.

W torbie zapakowano sam multimetr i wszystko, co jest do niego dołączone.

Zestawu nie nazwałbym zbyt bogatym:
1. Multimetr z oscyloskopem
2. Zestaw przewodów pomiarowych
3. Adapter do testowania tranzystorów
4. Torba
5. Instrukcja
W zestawie przydałyby się przynajmniej krokodylki.

O torbie warto powiedzieć osobno. Moim zdaniem jest nieco zbyt dobra jak na klasę tego przyrządu. Wiem, że brzmi to trochę dziwnie, ale mimo względnej prostoty multimetru w zestawie dostajemy bardzo wygodną torbę. Na przykład mam UniT 61E i nie było do niego torby, a bardzo by się przydała. Jest komora na przyrząd i przewody pomiarowe, a także osobna kieszonka — moim zdaniem świetne rozwiązanie. Pasek jest jednak trochę za słaby, to prawda.
Instrukcja jest po angielsku, ale opisuje dosłownie wszystko, i to dość szczegółowo. Gdyby nie angielski, dałbym pięć punktów, a tak niestety najwyżej cztery.

Oto obrazek z parametrami. Większość jest zrozumiała i bez tłumaczenia, ale najważniejsze parametry umownie „przetłumaczyłem” :)

Zestaw przewodów pomiarowych jest bardzo budżetowy. Są miękkie — chyba tylko to mi się w nich podoba. Mają oznaczenie CATIII 1000 V, ale same przewody są długie, a część wkładana do przyrządu nie ma dodatkowej izolacji.
Do zestawu dołączono też adapter do testowania tranzystorów. Sam w sobie jest przydatny, ale konstrukcyjnie bardzo niewygodny, bo wygodnie można testować tylko tranzystory w obudowie TO-92, i to z określonym układem wyprowadzeń. Na przykład popularny tranzystor C945 występuje z dwoma układami wyprowadzeń: KBE i BKE. Ten drugi wariant będzie bardzo niewygodny do sprawdzenia, nie mówiąc już o tranzystorach w obudowie TO-220 — ich wyprowadzenia po prostu nie zmieszczą się w otworach.

A oto i nasz przyrządzik. Chociaż patrząc na jego wymiary, trudno nazwać go „przyrządzikiem” :) Jest duży, gruby i całkiem ciężki. Gdy po prostu weźmie się go do ręki, pierwsze wrażenie jest takie: porządna rzecz, obudowa z całkiem przyjemnego plastiku, dobrze leży w dłoni. W trakcie użytkowania wyszły jednak na jaw również wady, ale o nich później.

W górnej części obudowy znajduje się dość duży wyświetlacz matrycowy o rozdzielczości 128х64, a pod nim dwa rzędy przycisków:
DIS — przełączanie trybu multimetr/oscyloskop
Strzałka w górę/w dół — wybór komórek pamięci.
SELE — autokalibracja w trybie oscyloskopu. W trybie obsługi pamięci: długie przytrzymanie — zaznaczenie komórki do wyczyszczenia, krótkie naciśnięcie — usunięcie danych.
POW — zasilanie. Włączanie — krótkie naciśnięcie; gdy urządzenie jest włączone: krótkie naciśnięcie — podświetlenie, długie — wyłączenie.
DC/AC — w trybie pomiaru prądu lub napięcia przełączanie między prądem lub napięciem stałym i przemiennym.
REL — pomiary względne.
H — obsługa pamięci: krótkie naciśnięcie — zapisanie wyniku w pamięci i jednoczesne wyświetlenie go, długie — przejście do trybu przeglądania zapisanych danych.
Jeśli chodzi o obsługę pamięci, korzystanie z niej jest niewygodne, a poza tym nie widzę większego sensu w tej funkcji. W porównaniu z moim Uni-T 181, gdzie wszystkie te funkcje są naprawdę użyteczne i potrzebne, zwłaszcza tryb rejestratora, tutaj wszystko wyszło jakoś koślawo.

Przełącznik trybów.
Tak, nie ma tu automatycznego wyboru zakresu pomiarowego i moim zdaniem to nawet dobrze. Chodzi o to, że zwykły przełącznik jest znacznie wygodniejszy niż kiepski automat, a dobry automat w multimetrze o takiej funkcjonalności i cenie raczej nie wchodzi w grę.
Poza tym przez wiele lat przyzwyczaiłem się do ręcznego wyboru zakresu pomiarowego, ale to już kwestia przyzwyczajenia. Pracę nieco ułatwia też brak osobnych zakresów dla prądu/napięcia przemiennego — wybiera się je osobnym przyciskiem, co jest naprawdę wygodne.
Ogólnie mi się podoba, ale jest jeden minus: przy przełączaniu trybów przyrząd piszczy. Nie da się opisać, jak bardzo to irytuje. Tak można zepsuć dobry sprzęt niepotrzebną funkcją. Z oczywistych powodów wyłączenie piszczyka w ogóle nie wchodzi w grę.

Gniazda do podłączenia przewodów pomiarowych.
Nie wiem, co brali projektanci, ale żeby tak rozmieścić gniazda COM i pomiarowe, trzeba się naprawdę postarać. Na całym świecie przyjęto pewien „standard” rozmieszczenia gniazd: A, mA, COM, V. Tutaj jednak projektanci wykazali się „pomysłowością” i zamienili miejscami dwa prawe gniazda. Już raz się naciąłem podczas pomiaru prądu. Oczywiście podłączyłem przewody do pierwszego i trzeciego gniazda, a potem długo głowiłem się, dlaczego w obwodzie nie płynie prąd....

Przyrząd jest dość gruby — dla porównania obok leży pudełko zapałek. Nie powiem, że to wada albo zaleta, ale rzeczywiście wygląda na nieco za gruby. Do samej obudowy ani ogólnej jakości wykonania nie mam jednak zastrzeżeń, wszystko jest całkiem starannie zrobione.

Z nietypowych i rzadko spotykanych w multimetrach funkcji warto wymienić sprawdzanie pilotów na podczerwień. W rzeczywistości miernik sprawdza nośną o częstotliwości 38 kHz, którą modulowane są komendy pilota. To całkiem przydatna funkcja, wygodniejsza niż sprawdzanie pilotem za pomocą telefonu. Gdyby producent dodał jeszcze wyświetlanie standardu transmisji, na przykład RC5, byłoby jeszcze wygodniej. O wyświetlaniu kodu komendy nawet nie wspomnę. Ech, pomarzyć można. Kiedyś używałem urządzenia o nazwie URCR, ale w komputerze nie mam portu COM, a mój wariant USB nie obsługuje tak wygodnej pracy.

Podstawka mocuje się na magnesy. To nietypowe rozwiązanie, ale moim zdaniem całkiem praktyczne.

Jest jednak trochę wiotka, brakuje jej sztywności i potrafi się uginać. Nie mogę też nie wspomnieć, że przyrząd nie ma nóżek. Na gładkim stole ślizga się lepiej niż łyżwiarze po lodzie. Dlaczego nie przykleili kilku kawałków gumy — pozostaje tajemnicą.

Przyrząd jest zasilany czterema bateriami AA i świetnie działa na czterech akumulatorach.
To znacznie wygodniejsze rozwiązanie niż bateria „Krona”, ale gdyby zastosowano trzy ogniwa, można by je zastąpić litowym. Jest jednak i plus: baterie zwykle sprzedaje się w parzystych ilościach, więc kupujesz opakowanie i od razu ładujesz akumulatory w przyrządzie. Ogólnie moim zdaniem zalet jest więcej niż wad.
Osobno muszę wspomnieć o wkładaniu ogniw. Po raz pierwszy w życiu spotkałem się z tak sztywnymi sprężynami — ogniwa trzeba dosłownie wpychać na miejsce. Pokrywka też wchodzi ciasno, ale przynajmniej zamiast wkrętów samogwintujących zastosowano porządne śruby z nakrętkami osadzonymi w plastiku.
Pobór prądu przyrządu wynosi około 20–25 mA, zależnie od trybu pracy i używania podświetlenia. Typowe akumulatory o pojemności 2000 mAh wystarczą na długo, zwłaszcza że przyrząd ma funkcję automatycznego wyłączania zarówno podświetlenia, jak i samego urządzenia.

Już gdy pierwszy raz wziąłem przyrząd do ręki, zwróciłem uwagę, że jest całkiem ciężki.
Dla porównania zamieszczam zdjęcie ważenia opisywanego przyrządu i tych, które ważyłem wcześniej.
Wszystkie multimetry na zdjęciu mają włożone ogniwa zasilające, a w opisywanym są akumulatory. Opisywany egzemplarz waży zaledwie 130 gramów mniej niż mój Uni-T 181, który ma wbudowany akumulator 2000 mAh 7,4 V. Krótko mówiąc, nijak nie nadaje się na „kieszonkowy” :)

Przed testami przeprowadziłem obowiązkowy demontaż i
Przyrząd rozbiera się bardzo łatwo — wystarczy odkręcić cztery wkręty. Pokrywka jest połączona z główną częścią czterema przewodami: dwoma do baterii i dwoma do brzęczyka. Przewody są przylutowane.

Co mogę powiedzieć — wygląda całkiem schludnie i ogólnie mi się podoba.

Większość komponentów znajduje się w górnej części obudowy. Lutowanie jest zadowalające, choć do dobrego poziomu nieco brakuje — w niektórych miejscach widać ślady niedokładnego mycia.

Płytka przełącznika zakresów jest osobnym elementem, wykonanym czysto i starannie. Śrubka pośrodku reguluje opór przy obracaniu pokrętła.

Do gniazd też nie mam większych zastrzeżeń, poza tym, że wyglądają trochę zbyt delikatnie jak na deklarowane 20 A. Poza tym to zwykłe gniazda — widywałem gorsze i lepsze.

Płytka przełącznika jest podłączona za pomocą kilku złączy i przykręcona trzema wkrętami, ale nawet po ich odkręceniu bardzo ciężko ją wyjąć.

Nietypowe rozwiązanie: w przyrządzie są trzy bezpieczniki zamiast dwóch. Pewnie to zabezpieczenie na wypadek pomyłki wynikającej z nieprawidłowego rozmieszczenia gniazd. Szkoda tylko, że nie dorzucili zapasowych...
Cieszy obecność właściwego bezpiecznika w torze pomiaru prądu do 20 A — to naprawdę dobrze. Nie polecam go przepalać, bo takie bezpieczniki są stosunkowo drogie.
Dwa mniejsze są identyczne, na 400 mA.

Sądząc po liczbie styków przełącznika, zaryzykuję stwierdzenie, że przełączanie odbywa się elektronicznie, a sam przełącznik jedynie wybiera odpowiedni tryb. Ale to tylko przypuszczenie.
Przełącznik jest dobrze zaprojektowany, ruchome styki nie przesuwają się po żadnych „niepotrzebnych” ścieżkach.

Jest też zabezpieczenie, co również jest całkiem niezłe.
1. Warystor 1100 V
2. Kilka transili.
3. Na płytce zamontowano też trzy termistory. Po lewej, przy nóżce, widać pęknięcie; najpewniej to już moja wina, mogłem uszkodzić termistor podczas wyjmowania płytki.
4. A to „już nie ja” — widać ślady kiepskiego lutowania i topnik.

Dalej niczego już nie wymyślili, improwizuj (C) Dzień Radia.
Po prostu zdjęcie.

Wyjmujemy płytkę z obudowy. Zdecydowanie odradzam — potem będziecie się męczyć z wydmuchiwaniem kurzu z okienka.

Osiem górnych przycisków to faktycznie przyciski, co jest całkiem niezłe. Już na samym początku zwróciłem uwagę na nietypowe kliknięcia podczas przełączania. Moim zdaniem to dobre rozwiązanie, gdyby jeszcze tylko zmyli topnik.
W mierniku zastosowano podwójny bocznik dla zakresu 20 A. To być może dobre rozwiązanie, bo prąd jest jednak duży, a dzięki niższej temperaturze boczników praca powinna być stabilniejsza.

1. Układ scalony samego multimetru ma postać „kropli”, ale umieszczono go na małej płytce, która jest przylutowana do głównej. Moim zdaniem to rozwiązanie jest nieco pewniejsze niż umieszczenie „kropli” bezpośrednio na głównej płytce, bo jest mniej podatne na odkształcenia termiczne.
2. Obok jakiś wzmacniacz operacyjny.
3. Na płytce zamontowano też 8-bitowy mikrokontroler UPD78F0537 firmy NEC. Zakładam, że obsługuje wyświetlacz matrycowy i funkcję oscyloskopu.
4. Na prawo od mikrokontrolera znajduje się pamięć EEPROM. Nie wiadomo, do czego służy; przypuszczalnie przechowuje dane kalibracyjne.

Na płytce rozmieszczono też kilka układów logicznych i jeszcze parę wzmacniaczy operacyjnych.

W przedniej części obudowy znajduje się odbiornik podczerwieni. Jest przylutowany tak, że znajduje się znacznie powyżej okienka, ale nie wpływa to w żaden sposób na działanie.
Niżej widać przełącznik. Miałem nadzieję, że służy do wyłączania dźwięku przełączania, ale okazało się, że przełącza miernik w tryb kalibracji. Z oczywistych powodów, gdy tylko zobaczyłem na ekranie napis CAL, nic więcej nie robiłem.

Wyświetlacz.
Jak pisałem wyżej, zastosowano tu wyświetlacz matrycowy o rozdzielczości 128x64 piksele. Do tego zastosowania jego możliwości są aż nadto wystarczające. Oczywiście lepszy byłby TFT, taki jak w moim Uni-T 181, ale wymagałby mocniejszego procesora do przetwarzania danych, a co za tym idzie, miernik byłby droższy.
Sama rozdzielczość to oczywiście dobrze, ale widoczność... Nie wiem, mnie osobiście było niewygodnie. Spróbuję wyjaśnić.
1. Przy zwykłym oświetleniu górnym wskazania są widoczne, ale słabo czytelne.
2. Włączyłem z boku lampkę biurkową — jest lepiej, ale przez głębokie osadzenie wyświetlacza po lewej stronie pojawił się cień.
3. Z podświetleniem wszystko widać bardzo dobrze, ale choć pobiera ono niewiele prądu, ma jedną wadę: wyłącza się po 30 sekundach, a ciągłe włączanie irytuje.
4. W świetle lampy błyskowej widać całkiem nieźle, ale lepiej naciskać przycisk co 30 sekund.
Ogólnie w pełnym słońcu albo przy dobrym oświetleniu nie ma problemu, wszystko będzie dobrze. Przy słabym oświetleniu są tylko dwie możliwości — włączać podświetlenie co pół minuty albo wpatrywać się we wskazania. Niewygodne.

No dobrze, teraz kilka testów. Nie mam kalibratora ani wzorcowych elementów, więc porównam wskazania z miernikiem o znacznie wyższej klasie dokładności.
Najpierw jednak sprawdzę kilka parametrów, które nie mają związku z dokładnością pomiarów.
1. Rezystancja wejściowa miernika wynosi około 11 MΩ.
2. Napięcie na zaciskach miernika podczas pomiaru rezystancji — 0,61 V
3. Napięcie na zaciskach w trybie testu ciągłości — 3,08 V
4. Prąd zwarciowy wynosi 1 mA
Zwykle jest tu sześć punktów, ale ponieważ w mierniku funkcja testowania półprzewodników i test ciągłości z sygnalizacją dźwiękową są połączone, wyszły cztery.
Test ciągłości z sygnalizacją dźwiękową działa dość szybko, choć występuje niewielkie opóźnienie.

Dalej test z użyciem źródła napięcia odniesienia. Ponieważ miernik może wyświetlić maksymalnie 1999, test przeprowadzono na zakresie 20 V.
Wskazania są wszędzie nieco zaniżone, przy czym niemal zawsze o tę samą liczbę cyfr. Ogólnie jednak jest całkiem dobrze.
Przy okazji na zdjęciu widać, że czasami górna i dolna część ekranu mają różny kontrast. To efekt działania „odświeżania” — procesor aktualizuje cały ekran. Podczas normalnego użytkowania tego nie widać, zauważalne jest tylko na zdjęciach.

Porównawczy pomiar napięcia stałego. Pierwsze trzy pomiary wykonano na górnym końcu zakresu, czwarty — prawie na maksymalnym napięciu mojego zasilacza.
Zakresy 200 mV i 2 V wypadają wręcz idealnie, przy 20 i 200 V wskazania są nieco zaniżone, ale ogólnie i tak jest dobrze.
Przy zbliżaniu się do górnej granicy mierzonego zakresu przyrząd zaczyna piszczeć, a przy stosunkowo wysokich napięciach krótko piszczy i wyświetla ikonę błyskawicy.

Sprawdźmy, jak przyrząd radzi sobie z pomiarem prądu. Właśnie podczas tego testu próbowałem zrozumieć, dlaczego nic nie działa — dopiero później okazało się, że źle podłączyłem przewody pomiarowe.
Jak widać, tutaj również nie ma zastrzeżeń.
Jako źródła napięcia przemiennego użyłem zwykłej sieci elektrycznej. Wskazania zgadzały się również z moim multimetrem (ostatnie zdjęcie).

Pomiar pojemności.
Do 100 nF nie ma zastrzeżeń — pomiar jest dokładny, powyżej tej wartości wskazania zaczynają być nieco zawyżone.
Niestety górny zakres pomiarowy kończy się na 200 µF, co oczywiście nie jest zbyt wiele. Nawet tanie modele potrafią dziś mierzyć większe pojemności.

Pomiar rezystancji.
Drobne zastrzeżenie mam tylko do pomiaru na zakresie 200 Ω, ale zrzuciłbym to na niezbyt wysoką jakość dołączonych przewodów pomiarowych. Poza tym pomiary wykonywałem bez naciskania przycisku REL.
W pozostałych przypadkach błąd mieści się w granicach ostatniej cyfry, co moim zdaniem jest całkiem niezłym wynikiem.

Dotarłem wreszcie do funkcji wyróżniającej ten multimetr — oscyloskopu. Uczciwie mówiąc, trudno jednak nazwać ten tryb szumnym słowem „oscyloskop”. To raczej sonda oscyloskopowa, z ograniczeniem częstotliwości do 10 kHz.
Głównie z ciekawości, ale też dla demonstracji, podłączyłem multimetr do wyjścia mojego oscyloskopu pracującego w trybie generatora.
Warto dodać, że tutaj również trzeba wybrać zakres napięcia, tak jak przy zwykłym pomiarze. Czyli przy pomiarze sygnałów o napięciu 5 V wybieramy zakres 20 V itd.
Podajmy sygnał prostokątny o częstotliwości 10, 100, 1000, 5000, 10000 i 20000 Hz.
Na ekranie wyświetla się przebieg. Jeśli zamiast niego widać coś niezrozumiałego, możliwe są trzy przyczyny:
1. Wybrano niewłaściwy zakres
2. Częstotliwość przekracza 20 kHz
3. Trzeba nacisnąć przycisk SELE.
Po prawej stronie przebiegu wyświetlane są napięcie i częstotliwość sygnału. Częstotliwość jest mierzona dość zgrubnie, a górna granica wynosi 19,99 kHz, dlatego przy 20 kHz wyświetla się oL — przeciążenie.
W zasadzie przebieg prostokątny jest w miarę czytelny przy 10 kHz, przy 20 kHz widać już jakieś bzdury, a wartości pośrednich nie mogę wybrać.

Przebieg trójkątny i piłokształtny: przy 1 kHz wszystko wygląda dobrze, przy 10 kHz kształt sygnału można raczej odgadnąć, niż zobaczyć.

Sinusoida o częstotliwości 100, 1000, 5000 i 10000 Hz. Do 5 kHz nie ma problemów, przy 10 kHz jest wyraźnie gorzej, ale wynik mieści się w deklarowanym limicie 10 kHz.

Dalej kilka testów wykraczających poza normalne zastosowanie.
1, 2. Próba obejrzenia przebiegu przy częstotliwości 200 kHz i 1 MHz. Oczywiście widać tu kompletną ciemność, częstotliwościomierz pokazuje bzdury, a powyżej 1 MHz nie ma już nawet przebiegu.
3, 4. Następnie przełączyłem multimetr w tryb pomiaru częstotliwości — Hz na panelu. Przyrząd wyraźnie nie rozumie, czego od niego chcę. A mówiąc dokładniej, napięcie 1,5–2 V, które mu podałem, jest po prostu za niskie, więc nadal wyświetla to, co mu się podoba. W rzeczywistości na wejściu ma odpowiednio 5 V i 1 kHz.

Za to po podłączeniu do gniazdka wszystko działało prawidłowo — 50 Hz, jak należy. Dziwne, że przyrząd, który całkiem dobrze mierzy częstotliwość w trybie oscyloskopu, nie chce jej mierzyć w przeznaczonym do tego trybie. Najpewniej winna jest próba obsługi szerokiego zakresu napięć sygnału, przez co pomiary przy niskich napięciach nie wypadają najlepiej.

Jeszcze kilka dodatkowych funkcji.
Jak pisałem wyżej, multimetr potrafi mierzyć współczynnik wzmocnienia tranzystorów bipolarnych. Ma to jednak pewne ograniczenia. Po pierwsze, sam adapter jest niezbyt wygodny, o czym już wspominałem. Po drugie, maksymalny zakres wynosi 2000, więc o sprawdzaniu tranzystorów Darlingtona można zapomnieć — nadają się do tego tylko najzwyklejsze tranzystory bipolarne.

Na koniec funkcje serwisowe.
Przyrząd ma pewną ilość pamięci do zapisywania danych: 3 komórki na przebiegi i 100 na pozostałe wartości.
Aby zapisać wynik, podczas pomiaru trzeba nacisnąć przycisk H. Wyświetli się na przykład H2, gdzie 2 oznacza numer komórki pamięci.
Przytrzymanie przycisku H powoduje przejście do trybu wyświetlania zapamiętanych wartości. Jeśli naciśniemy wtedy przycisk SELE, pojawi się ikona kosza (długo zastanawiałem się, co to jest). Po kolejnym naciśnięciu komórka zostanie wyczyszczona. Tyle że z jakiegoś powodu wyczyściło mi wszystkie komórki.

Wszystkie wyniki testów zebrałem w niewielkiej tabeli. Oczywiście jest trochę koślawa, ale bardzo dobrze oddaje ogólny obraz: przyrząd przeszedł większość testów z dużym zapasem.
Rzecz w tym, że niemal wszędzie podano +/-10 najmniej znaczących cyfr, a poza dopuszczalny błąd procentowy wyszedł dopiero pod koniec pomiaru pojemności.

Spróbuję teraz podsumować test.
Co my tu mamy? Mamy przerośniętą wersję bardzo popularnego multimetru Mastech M890. Producent wziął więc za podstawę prosty przyrząd, dodał do niego wyświetlacz matrycowy, funkcję oscyloskopu i pamięć — i tak powstał testowany model.
Większość zastrzeżeń dotyczy konstrukcji i jakości wyświetlacza. Jeśli chodzi o dokładność pomiarów, nie miałbym powodów do narzekań, bo przyrząd mierzy całkiem nieźle. Nietrudno jednak zmieścić się w tak skromnych deklarowanych parametrach.
Sam pomysł jest niezły — czasem taki „kombajn” rzeczywiście się przydaje. Moim zdaniem producent trochę jednak spóźnił się z tym rozwiązaniem, a dokładniej: z takimi parametrami. Gdyby to było 10 lat temu, powiedziałbym, że jest bardzo dobrze; 5 lat temu — nieźle, ale to za mało. Dziś parametry są już naprawdę skromne.
Winne są dostępne na rynku przyrządy z rozdzielczością 4000 zliczeń, które mają też szerszy zakres pomiaru pojemności i częstotliwości. Nie zapominajmy też o oscyloskopach do samodzielnego montażu: za skromne 18-20 dolarów można dostać wyświetlacz TFT i częstotliwość sygnału wejściowego 200 kHz, a nie 10 kHz jak tutaj.
Zasilanie rozwiązano bardzo wygodnie: 4 baterie lub akumulatory mają znacznie większą pojemność niż popularne „Krony”. W połączeniu z automatycznym wyłączaniem przyrząd powinien działać długo.
Przydatne jest też dołączone etui — drobiazg, ale cieszy. Szkoda, że bardziej znani producenci często o nim „zapominają”.
Jeśli producent będzie dalej rozwijał swój produkt, być może kolejnym krokiem będzie
„skrzyżowanie” nowocześniejszych układów multimetru z oscyloskopem 200 kHz.
Oczywiście jest też sporo uwag. Brakuje nóżek, przez co przyrząd się ślizga. Ekran jest mało czytelny; gdyby podświetlenie można było ustawić na stałe, byłoby dobrze. Brzęczyk przy przełączaniu zakresów irytuje. Obsługa pamięci jest niewygodna i też irytuje, choć znacznie mniej niż brzęczyk.
Gdzie można używać tego przyrządu? Moim zdaniem albo na biurku hobbysty, albo w wąsko wyspecjalizowanych zastosowaniach, gdzie liczy się uniwersalność, a zakres pomiaru oscyloskopu do 10 kHz wystarcza. Takie zastosowania oczywiście istnieją, ale niewiele o nich wiem, bo pracuję z zasilaczami, w których 10 kHz to zdecydowanie za mało. Raczej kupiłbym prosty multimetr za 15-20 dolarów o lepszych parametrach i nieskomplikowany oscyloskop za kolejne 20 dolarów. Wyszłoby mniej więcej tyle samo, ale jakość pomiarów byłaby lepsza. Korzystanie z takiego zestawu byłoby jednak mniej wygodne.
Krótko mówiąc: solidna i całkiem dobrze wykonana konstrukcja, choć niepozbawiona wad. Dokładność jest dobra, ale pod względem parametrów przyrząd wyraźnie „został w tyle”, mimo że sam pomysł jest ciekawy.
Wideo z recenzją, a właściwie oględzinami.
$49.25
Tę stronę znaleziono, wyszukując:
https://www.kirich.blog/obzory/izmeritelnoe/350-eone-et201-multimetr-2-v-1-ili-kak-skrestili-uzha-i-ezha, et120mc2 инструкция, et120mc2 инструкция на русском, инструкция для осцилографа-мультиметра et 828 pro на русском языке, мультиметр -осцилограф et826 инструкция на русском, тестер ет 826 инструкция на русском, мультиметр ет-201, et828 тестер отзывы пользователей, et 826 осциллограф отзывы, руководство пользователя мультиметра et8134 на русском языке, ет 826 2в1.200к инструкция по применению, ет 828 мультиметр инструкция на русском, manual осциллографа et 310a, руководство пользователя et 826 на русском, et826 мультиметр инструкция, мт8206 мануал, woopower et828, инструкция et8134 мультиметр на русском, руководство на русском языке осциллографа ет120м, мультиметр et828 мануал на русском, et 826 инструкция, отзывы mustool mt8206, осциллограф ет826 инструкция на русском языке, et828 отзывы, инструкция на русском для тестера et828
https://www.kirich.blog/obzory/izmeritelnoe/350-eone-et201-multimetr-2-v-1-ili-kak-skrestili-uzha-i-ezha, et120mc2 инструкция, et120mc2 инструкция на русском, инструкция для осцилографа-мультиметра et 828 pro на русском языке, мультиметр -осцилограф et826 инструкция на русском, тестер ет 826 инструкция на русском, мультиметр ет-201, et828 тестер отзывы пользователей, et 826 осциллограф отзывы, руководство пользователя мультиметра et8134 на русском языке, ет 826 2в1.200к инструкция по применению, ет 828 мультиметр инструкция на русском, manual осциллографа et 310a, руководство пользователя et 826 на русском, et826 мультиметр инструкция, мт8206 мануал, woopower et828, инструкция et8134 мультиметр на русском, руководство на русском языке осциллографа ет120м, мультиметр et828 мануал на русском, et 826 инструкция, отзывы mustool mt8206, осциллограф ет826 инструкция на русском языке, et828 отзывы, инструкция на русском для тестера et828
Ten model znajduje się w tabeli zbiorczej: Porównanie przyrządów pomiarowych z recenzji na blogu
Wyniki z tej recenzji znajdują się w bazie pomiarów: Przyrządy pomiarowe
Oblicz samodzielnieWszystkie kalkulatory
Produkty w obniżonych cenach
Może Cię zainteresować
Produkty w obniżonych cenach
Wesprzyj projekt
Wszystkie materiały na stronie i porady są bezpłatne, ale będziemy wdzięczni za wsparcie projektu i kanału!
Komentarze1
Omów na forumMasz pytanie lub własne doświadczenia? Omów artykuł z autorem i czytelnikami — na forum wygodnie pokazuje się schematy i zdjęcia.
Przejdź na forumKomentować mogą zarejestrowani czytelnicy. Rejestracja zajmuje minutę, a zalogować się można za pomocą tego samego konta co na forum.
Zaloguj sięRejestracja




Komentarze są publikowane w języku oryginału.