Akumulatory Vapcell LG-INR21700H40B o pojemności 4000 mAh
Niedawno niespodziewanie dostałem nową partię akumulatorów od moich sponsorów z firmy Vapcell. Początkowo spodziewałem się banalnej serii recenzji, ale w rzeczywistości wszystko okazało się znacznie ciekawsze: wszystkie (albo prawie wszystkie) akumulatory mają jakąś interesującą cechę, a niektóre potrafiły mnie wprawić w zakłopotanie. Zresztą najlepiej dowiedzieć się wszystkiego z recenzji.
Przypominam, że aby być na bieżąco z nowymi wpisami na blogu, polecam obserwować mój Instagram, gdzie będę publikować powiadomienia o wszystkich nowych wpisach, a być może także pisać po prostu o czymś ciekawym — link do konta
Można też subskrybować aktualizacje i nowe artykuły na kanale Telegram — https://t.me/KirichBlog
I tak, zupełnie niespodziewanie dowiedziałem się, że jedzie do mnie paczka z „bateryjkami”. W zasadzie domyślałem się, kto mógł mi ją wysłać, i później okazało się, że miałem rację — paczka była od firmy Vapcell.
W środku było 6 par różnych akumulatorów. Obejrzałem je, zdziwiłem się, obejrzałem ponownie, tym razem dokładniej, i znów się zdziwiłem.

Jak się jednak domyślacie, nie byłoby ciekawie, gdybym od razu opowiedział o wszystkich „obiektach testów”, dlatego będę trzymał się planu i spróbuję zachować napięcie.
Zacznę od pierwszych dziwnych akumulatorów. Przyszły w zwykłych kartonowych pudełkach, które moim zdaniem są najlepszym rodzajem opakowania.

Na akumulatorach widniało oznaczenie INR21700H40B, a także napis LG-chem. Można by logicznie założyć, że to LG-INR21700H40B, gdyby nie jeden szczegół: LG nie ma takich ogniw, a wszystkie linki z wyszukiwarki prowadzą do jakichś chińskich stron.
Zdjęcie pochodzi zresztą ze strony Vapcell na Facebooku.

Ale dobrze, przyjrzyjmy się im. Z wyglądu rzeczywiście przypominają akumulatory firmy LG, a później porównam je nawet z oryginalnymi ogniwami.
Od razu rzuciły mi się w oczy rozmazany nadruk i dziwny kod matrycowy.

Wymiary i masa — tutaj tylko dla statystyki.

Sądząc po oznaczeniu, akumulatory powinny mieć pojemność około 4000 mAh. Wskazywałaby na to cyfra 40, gdyby były to ogniwa LG. Poszperałem jednak trochę głębiej i internet podsunął mi takie informacje. Nie mogę nawet podać bezpośredniego linku — dane pochodzą z pamięci podręcznej Google:

Cykl normalizacji wykazał pojemność bliską oczekiwanym 4000 mAh, choć nieco niższą. Początkowo akumulatory były naładowane mniej więcej do 30%.

Następnie oceniłem charakterystykę ładowania w dwóch trybach: prądem 0,5C (2 A) i 5 A. Parametry ładowania dobrałem na podstawie charakterystyk podobnych akumulatorów.
Przy prądzie 0,5C wszystko wygląda całkiem dobrze.

Przy prądzie 5 A faza CV wyraźnie się, moim zdaniem, przeciągnęła.

Test pojemności przeprowadziłem w 9 trybach, przy prądach 0,2, 0,5, 1, 2, 3, 4, 5C oraz 25 i 30 A.
Jak się domyślacie, maksymalny prąd 30 A dobrałem na podstawie danych pokazanych wyżej, znalezionych na chińskiej stronie. Oprócz tego wziąłem pod uwagę temperaturę i impedancję akumulatorów.
Tak, pojemność jest nieco niższa niż 4000 mAh, ale uczciwie trzeba powiedzieć, że znane firmy również podają „Rated capacity”, czyli wartość 40 oznacza raczej pojemność „około” 4000 mAh. A kiedy otworzy się kartę katalogową, okazuje się, że w rzeczywistości może to być na przykład 3900.
Tak że akumulatory zaliczają test.

Temperatura również jest, moim zdaniem, całkiem w porządku: około 90 stopni przy prądzie 30 A to zupełnie akceptowalny wynik. Poniżej temperatura przy prądach rozładowania 20, 25 i 30 A.

Drugi egzemplarz dał praktycznie takie same wyniki.


Tak jak czasem robię podczas testów ogniw wysokoprądowych, sprawdziłem pojemność resztkową po rozładowaniu prądem 30 A i ostygnięciu. Również tutaj wyniki cieszą: 115 i 112 mAh. Cieszy nie tylko stosunkowo niewielka wartość, ale też ich zgodność, która świadczy o dopracowanym procesie produkcyjnym.

Dodam też, że nagrzanie do 90–92 stopni w żaden sposób nie wpłynęło na koszulkę termokurczliwą. Często piszę, że chińska koszulka termokurczliwa potrafi się zsuwać po nagrzaniu do 80–90 stopni, w przeciwieństwie do markowej, która wytrzymuje nawet 100–110.

Standardowy test porównujący zgodność wyników. Na wykresie prądy 0,2, 1 i 3C oraz 20 i 30 A. Znowu widać niewielką różnicę, ale ogólnie zgodność jest bardzo duża.

Impedancja akumulatorów po otrzymaniu, po normalizacji i na końcu również nie budzi zastrzeżeń — takie akumulatory powinny bez problemu oddawać 25–30 A.

I oczywiście porównanie z innymi akumulatorami o podobnych parametrach. W tym przypadku są to:
1. Omawiane akumulatory (czarny kolor)
2. Molicel INR21700-P42A, ta sama klasa, ale deklarowana pojemność wynosi 4200 mAh — recenzja
3. Samsung INR21700-40T, najbliższy odpowiednik omawianych akumulatorów — recenzja
Przy małym prądzie rozładowania omawiane akumulatory wyraźnie odstają, ale przy prądzie 20 A zrównały się z Samsung INR21700-40T. Molicel INR21700-P42A wyprzedził oba modele, co było do przewidzenia. Sądząc po przebiegu wyników, przypuszczam, że przy prądzie 30 A Samsung INR21700-40T wypadłby gorzej od omawianych akumulatorów, ale wtedy maksymalny prąd, jaki mogłem ustawić, wynosił 20 A, więc nie mogę tego sprawdzić.

Wróćmy jednak do rozmowy o producencie. Jak pisałem, w wyszukiwarkach i na oznaczeniach te akumulatory występują jako LG, ale dobrze znam ogniwa tej firmy i od razu zwróciłem uwagę, że wyglądają nieco... dziwnie. Poza tym okazało się, że mają identyczne kody matrycowe, a tak być nie powinno.
Poniżej na zdjęciu porównanie z oryginalnymi ogniwami LG, choć innego modelu.
1, 2. U góry oryginał. Widać, że nawet wstawka z ostrzeżeniem ma nie tylko inny rozmiar, ale też tekst jest napisany inaczej.
3, 4. Po lewej oryginał. Kod matrycowy różni się bardzo wyraźnie — zarówno ostrością, jak i liczbą kropek. Co najważniejsze, oryginalne ogniwa mają różne kody.
Na stronie Vapcell na Facebooku podano:
Nie wiem, co oznacza „Upgraded version”.

Oczywiście można powiedzieć, że to po prostu koszulka termokurczliwa z AliExpress. Być może, ale są pewne „ale”: kod matrycowy jest inny, a poza tym na koszulce z AliExpress nie ma ramki z tekstem ostrzegawczym. W akumulatorach z recenzji położenie tej ramki również jest inne. Krótko mówiąc, zagadka...

Wnioski.
To bardzo dziwne akumulatory — właściwie tak jak pisałem na początku, niemal każdy akumulator w pudełku ma jakieś swoje cechy szczególne. W tym przypadku jest nią fakt, że to klon. Tylko czego i po co sprzedawać całkiem niezłe ogniwa jako nieistniejące ogniwa LG?
Tak, z jakością, a przede wszystkim ze zgodnością, nie ma problemu. Akumulatory w testach spisywały się po prostu świetnie i jestem nawet skłonny uwierzyć, że to oryginalne ogniwa LG. Ale co dokładnie posłużyło za dawcę?
Nie ma linku do sklepu, tych ogniw nie ma nawet na stronie Vapcell, ale jeśli natkniecie się na nie w sprzedaży, informacje z recenzji mogą się przydać.
Na dziś to wszystko. Mam nadzieję, że było przydatne.
Przypominam, że aby być na bieżąco z nowymi wpisami na blogu, polecam obserwować mój Instagram, gdzie będę publikować powiadomienia o wszystkich nowych wpisach, a być może także pisać po prostu o czymś ciekawym — link do konta
Można też subskrybować aktualizacje i nowe artykuły na kanale Telegram — https://t.me/KirichBlog
I tak, zupełnie niespodziewanie dowiedziałem się, że jedzie do mnie paczka z „bateryjkami”. W zasadzie domyślałem się, kto mógł mi ją wysłać, i później okazało się, że miałem rację — paczka była od firmy Vapcell.
W środku było 6 par różnych akumulatorów. Obejrzałem je, zdziwiłem się, obejrzałem ponownie, tym razem dokładniej, i znów się zdziwiłem.

Jak się jednak domyślacie, nie byłoby ciekawie, gdybym od razu opowiedział o wszystkich „obiektach testów”, dlatego będę trzymał się planu i spróbuję zachować napięcie.
Zacznę od pierwszych dziwnych akumulatorów. Przyszły w zwykłych kartonowych pudełkach, które moim zdaniem są najlepszym rodzajem opakowania.

Na akumulatorach widniało oznaczenie INR21700H40B, a także napis LG-chem. Można by logicznie założyć, że to LG-INR21700H40B, gdyby nie jeden szczegół: LG nie ma takich ogniw, a wszystkie linki z wyszukiwarki prowadzą do jakichś chińskich stron.
Zdjęcie pochodzi zresztą ze strony Vapcell na Facebooku.

Ale dobrze, przyjrzyjmy się im. Z wyglądu rzeczywiście przypominają akumulatory firmy LG, a później porównam je nawet z oryginalnymi ogniwami.
Od razu rzuciły mi się w oczy rozmazany nadruk i dziwny kod matrycowy.

Wymiary i masa — tutaj tylko dla statystyki.

Sądząc po oznaczeniu, akumulatory powinny mieć pojemność około 4000 mAh. Wskazywałaby na to cyfra 40, gdyby były to ogniwa LG. Poszperałem jednak trochę głębiej i internet podsunął mi takie informacje. Nie mogę nawet podać bezpośredniego linku — dane pochodzą z pamięci podręcznej Google:

Cykl normalizacji wykazał pojemność bliską oczekiwanym 4000 mAh, choć nieco niższą. Początkowo akumulatory były naładowane mniej więcej do 30%.

Następnie oceniłem charakterystykę ładowania w dwóch trybach: prądem 0,5C (2 A) i 5 A. Parametry ładowania dobrałem na podstawie charakterystyk podobnych akumulatorów.
Przy prądzie 0,5C wszystko wygląda całkiem dobrze.

Przy prądzie 5 A faza CV wyraźnie się, moim zdaniem, przeciągnęła.

Test pojemności przeprowadziłem w 9 trybach, przy prądach 0,2, 0,5, 1, 2, 3, 4, 5C oraz 25 i 30 A.
Jak się domyślacie, maksymalny prąd 30 A dobrałem na podstawie danych pokazanych wyżej, znalezionych na chińskiej stronie. Oprócz tego wziąłem pod uwagę temperaturę i impedancję akumulatorów.
Tak, pojemność jest nieco niższa niż 4000 mAh, ale uczciwie trzeba powiedzieć, że znane firmy również podają „Rated capacity”, czyli wartość 40 oznacza raczej pojemność „około” 4000 mAh. A kiedy otworzy się kartę katalogową, okazuje się, że w rzeczywistości może to być na przykład 3900.
Tak że akumulatory zaliczają test.

Temperatura również jest, moim zdaniem, całkiem w porządku: około 90 stopni przy prądzie 30 A to zupełnie akceptowalny wynik. Poniżej temperatura przy prądach rozładowania 20, 25 i 30 A.

Drugi egzemplarz dał praktycznie takie same wyniki.


Tak jak czasem robię podczas testów ogniw wysokoprądowych, sprawdziłem pojemność resztkową po rozładowaniu prądem 30 A i ostygnięciu. Również tutaj wyniki cieszą: 115 i 112 mAh. Cieszy nie tylko stosunkowo niewielka wartość, ale też ich zgodność, która świadczy o dopracowanym procesie produkcyjnym.

Dodam też, że nagrzanie do 90–92 stopni w żaden sposób nie wpłynęło na koszulkę termokurczliwą. Często piszę, że chińska koszulka termokurczliwa potrafi się zsuwać po nagrzaniu do 80–90 stopni, w przeciwieństwie do markowej, która wytrzymuje nawet 100–110.

Standardowy test porównujący zgodność wyników. Na wykresie prądy 0,2, 1 i 3C oraz 20 i 30 A. Znowu widać niewielką różnicę, ale ogólnie zgodność jest bardzo duża.

Impedancja akumulatorów po otrzymaniu, po normalizacji i na końcu również nie budzi zastrzeżeń — takie akumulatory powinny bez problemu oddawać 25–30 A.

I oczywiście porównanie z innymi akumulatorami o podobnych parametrach. W tym przypadku są to:
1. Omawiane akumulatory (czarny kolor)
2. Molicel INR21700-P42A, ta sama klasa, ale deklarowana pojemność wynosi 4200 mAh — recenzja
3. Samsung INR21700-40T, najbliższy odpowiednik omawianych akumulatorów — recenzja
Przy małym prądzie rozładowania omawiane akumulatory wyraźnie odstają, ale przy prądzie 20 A zrównały się z Samsung INR21700-40T. Molicel INR21700-P42A wyprzedził oba modele, co było do przewidzenia. Sądząc po przebiegu wyników, przypuszczam, że przy prądzie 30 A Samsung INR21700-40T wypadłby gorzej od omawianych akumulatorów, ale wtedy maksymalny prąd, jaki mogłem ustawić, wynosił 20 A, więc nie mogę tego sprawdzić.

Wróćmy jednak do rozmowy o producencie. Jak pisałem, w wyszukiwarkach i na oznaczeniach te akumulatory występują jako LG, ale dobrze znam ogniwa tej firmy i od razu zwróciłem uwagę, że wyglądają nieco... dziwnie. Poza tym okazało się, że mają identyczne kody matrycowe, a tak być nie powinno.
Poniżej na zdjęciu porównanie z oryginalnymi ogniwami LG, choć innego modelu.
1, 2. U góry oryginał. Widać, że nawet wstawka z ostrzeżeniem ma nie tylko inny rozmiar, ale też tekst jest napisany inaczej.
3, 4. Po lewej oryginał. Kod matrycowy różni się bardzo wyraźnie — zarówno ostrością, jak i liczbą kropek. Co najważniejsze, oryginalne ogniwa mają różne kody.
Na stronie Vapcell na Facebooku podano:
Upgraded version LG H40B 21700 4000mAh 30A, limited inventory, please contact us to place an order, the price is affordable
Nie wiem, co oznacza „Upgraded version”.

Oczywiście można powiedzieć, że to po prostu koszulka termokurczliwa z AliExpress. Być może, ale są pewne „ale”: kod matrycowy jest inny, a poza tym na koszulce z AliExpress nie ma ramki z tekstem ostrzegawczym. W akumulatorach z recenzji położenie tej ramki również jest inne. Krótko mówiąc, zagadka...

Wnioski.
To bardzo dziwne akumulatory — właściwie tak jak pisałem na początku, niemal każdy akumulator w pudełku ma jakieś swoje cechy szczególne. W tym przypadku jest nią fakt, że to klon. Tylko czego i po co sprzedawać całkiem niezłe ogniwa jako nieistniejące ogniwa LG?
Tak, z jakością, a przede wszystkim ze zgodnością, nie ma problemu. Akumulatory w testach spisywały się po prostu świetnie i jestem nawet skłonny uwierzyć, że to oryginalne ogniwa LG. Ale co dokładnie posłużyło za dawcę?
Nie ma linku do sklepu, tych ogniw nie ma nawet na stronie Vapcell, ale jeśli natkniecie się na nie w sprzedaży, informacje z recenzji mogą się przydać.
Na dziś to wszystko. Mam nadzieję, że było przydatne.
Wyniki z tej recenzji znajdują się w bazie pomiarów: Akumulatory
Oblicz samodzielnieWszystkie kalkulatory
Produkty w obniżonych cenach
Może Cię zainteresować
Produkty w obniżonych cenach
Wesprzyj projekt
Wszystkie materiały na stronie i porady są bezpłatne, ale będziemy wdzięczni za wsparcie projektu i kanału!
Omów na forumMasz pytanie lub własne doświadczenia? Omów artykuł z autorem i czytelnikami — na forum wygodnie pokazuje się schematy i zdjęcia.
Przejdź na forumKomentować mogą zarejestrowani czytelnicy. Rejestracja zajmuje minutę, a zalogować się można za pomocą tego samego konta co na forum.
Zaloguj sięRejestracja



